Pogoń „pragmatyczna” Szczecin. Zmiana stylu przynosi punkty. 


Pogoń Szczecin zmieniła taktykę i od razu widać pozytywne efekty.

5 marca 2026 Pogoń „pragmatyczna” Szczecin. Zmiana stylu przynosi punkty. 
Zbigniew Harazim

Thomas Thomasberg przychodził z opinią pragmatyka i teraz w pełni to pokazuje. Mecze jego zespołu nie obfitują w emocje piłkarskie, ale są egzemplifikacją taktycznej dyscypliny, pomysłu na rywala oraz determinacji. Efekt? Pogoń Szczecin ma za sobą trzy wygrane z rzędu (bez straty gola) i otrzepuje się po słabym starcie rundy.


Udostępnij na Udostępnij na

Ostatnie dwa, trzy sezony Pogoń Szczecin była uznawana za zespół, który chce grać ładną, odważną piłkę. Lecz od wiosny 2025 roku zbyt często było to jednak okupione fatalnymi błędami w obronie. Zaś w obecnym sezonie wyglądało to jeszcze gorzej. Pogoń może i grała piłką, ale ani nie było ani punktów, ani tej pięknej gry. Rosła natomiast u wszystkich miłośników tego zespołu frustracja obecnym stanem rzeczy.

Mecz z Termalicą punktem zwrotnym

Początek wiosny stanowił tylko iskrę podłożoną na tej olbrzymiej beczce prochu. Po meczu z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza nastroje były minorowe. Pogoń Szczecin zremisowała wtedy w fatalnym stylu z najsłabszą drużyną Ekstraklasy, a prawdę mówiąc mogła nawet wtedy to spotkanie przegrać. Piłkarze usłyszeli wtedy znamienne: „Biegać, walczyć i się starać, a jak nie to wyp……..”.

Nie wiemy, co się działo w głowie Thomasa Thomasberga po tamtym spotkaniu. Jedno jest jednak pewne: Duńczyk jak na doświadczonego fachowca przystało, wyciągnął prawidłowe wnioski i zmienił taktykę zespołu. Efekty widać na boisku jak i w tabeli.

Pogoń Szczecin miała fatalne otwarcie rundy

Zacznijmy od analizy dwóch pierwszych kolejek rundy wiosennej. Trener Thomasberg wystawił dwójkę napastników, a z lublinianami pokusił się jeszcze dodatkowo o granie trójką środkowych obrońców. Z perspektywy czasu, koszmarna decyzja.

Niefunkcjonujące wahadła i gigantyczne przestrzenie pomiędzy liniami, które „Motorowcy” rozrywali długimi zagraniami za linię obrony. Zbyt wielu graczy nie wracało się do obrony, przez co Pogoń była bardzo podatna na kontry. Może i statystycznie dominowali, ale to na nic się przekładało. To właśnie Motor miał więcej strzałów celnych, lepsze xG, a Pogoń miała przecież jeszcze niewykorzystany rzut karny!

Z Bruk-Betem może i powrócono do ustawienia z czwórką obrońców, ale brakowało pomysłu na grę. Dalej niezbyt radzili sobie z kontrami czy dalszymi zagraniami zespołu z Niecieczy, a gdy Słonie zaczęły odważniej pressować, to w szeregach szczecinian był pożar. W drugiej połowie Pogoń była po prostu TRAGICZNA. Apatyczni, co widać na indeksie kontroli gry.

Statystycznie niby było na styk, ale to znów rywal miał lepsze xG, więcej celnych strzałów, a najlepszym graczem „Granatowo-Bordowych” był Cojocaru. Wszyscy wtedy zgodnie podkreślali, także w Szczecinie: to Bruk-Bet mógł żałować remisu, nie Pogoń.

Od spotkania z Arką widać mniej chaosu, więcej organizacji

Spójrzcie natomiast jaka przepaść dzieli trzy następne mecze w porównaniu do tych spotkań omówionych wyżej. Mają one kilka punktów wspólnych, które przyczyniły się do poprawy rezultatów.

Mecze z Arką, Górnikiem i Widzewem łączy przede wszystkim dużo lepsza organizacja zarówno w obronie, jak i w środku pola. Co także należy podkreślić: w żadnym przeciwnik nie był w stanie wypracować sobie xG na poziomie jednej bramki (najbliżej był Górnik). Pogoń cierpliwie czekała na swoje momenty w meczu, a gdy taką szansę otrzymała, wykorzystywała ją bez litości. 

Dosyć znacząca zmiana nastąpiła też w zakresie miernika zwanego „field tilt”. To statystyka mierząca proporcję podań wykonywanych przez drużynę w tercji ataku w stosunku do całkowitej liczby podań w ostatniej tercji boiska w grze. W istocie informuje nas, jaką część terytorium ataku kontroluje każda drużyna, a nie tylko ile piłki mają w sumie. To ona mówi nam, kto naprawdę dominował. Im wyższe, tym więcej czasu dana drużyna spędziła w szeregach defensywnych przeciwnika. Pogoń dotąd starała się grać dużo wyżej i częściej na połowie rywalem. Z marnym dotąd skutkiem. Dlatego od meczu z Bruk-Betem nastąpiły zmiany.

Z Widzewem i Górnikiem nastąpiło oddanie pola rywalom

Z tego schematu tak naprawdę wyłamuje się tylko spotkanie z Arką Gdynia, w którym zespół Pogoni wyraźnie dominował. No ale Arka grała na wyjeździe, więc wielką sztuką to akurat nie było. Jednak nasza teza w pełni wpisuje się w spotkania z Górnikiem oraz Widzewem, choć z łódzkim zespołem przybrało to ciut bardziej reaktywną formę, co pokazuje też dość wysoki wskaźnik PPDA (pokazujący średnią liczbę podań przeciwnika do interwencji drużyny broniącej, nie wliczając zdarzeń we własnej strefie defensywnej).

Na nic Widzewiakom było większe posiadanie, częsta obecność na połowie szczecinian, bo nie byli w stanie sobie wypracować choćby kilku dobrych sytuacji. Doskonała organizacja szczecińskiego zespołu, połączona z niżej grającymi formacjami, zabijała ofensywne zamiary przeciwnika. Natomiast Żabole największe zagrożenie przeciwko Pogoni wypracowały sobie po strzałach z dystansu Maksyma Chłania, Hellebranda i Kubickiego. Oprócz nich, było krucho: Pogoń była skupiona, skoncentrowana na niepopełnianiu błędów w obronie.

Szalai i Keramitsis zacementowali środek obrony

Sporą zasługę w zachowaniu czystych kont ma właśnie duet środkowych obrońców Szalai – Keramítsis. Wypożyczony zimą z tureckiej Kasımpaşy Węgier bardzo szybko odnalazł wspólny język z Kerą. Obaj stoperzy dobrze się uzupełniają, współpracują coraz lepiej, co przy zwiększonej pracy całego zespołu w dbałość taktyczną przynosi kolejne czyste konta. Różnicę w grze obronnej widać gołym okiem. W tym sezonie do 14 lutego „Duma Pomorza” skończyła tylko jedno spotkanie bez straty gola, z Rakowem Częstochowa 31 sierpnia 2025 r. Wielu fanów Portowców już teraz chętnie by sprowadziło do siebie Madziara na stałe.

Thomas Thomasberg rekordu Kosty Runjaicia nie przebije. Ale czy przebije rekord Bogusława Oblewskiego?

Przy okazji tych trzech zer z tyłu, od razu pojawiły się nawiązania do Kosty Runjaicia. W sezonie 2020/2021 zrobił z Pogoni prawdziwą fortecę nie do zdobycia. Wyniku Niemca Duńczyk nie pobije (drużyna Kosty zanotowała wtedy 17 czystych kont w lidze, na 30 spotkań!), ale może za to pobić inne ciekawe osiągnięcie. Rekord spotkań wygranych z rzędu stosunkiem 1:0 należy do Stomilu Olsztyn, który pod wodzą Bogusława Oblewskiego od 17 listopada 1996 do 8 marca 1997 roku (ach te długie przerwy zimowe) zanotował pięć spotkań zakończonych tymże rezultatem. Pogoń już ma trzy. Jest zatem szansa.

Może nie ograli Jagi, ale dawna Pogoń Szczecin by tego nie dowiozła

Co prawda ktoś mógłby zarzucić, że kogo ta Pogoń pokonała? Bezpłciowego Widzewa? Koszmarną na wyjazdach Arkę? Górnika bez formy? Jasne, może i zwycięstwa nie przyszły z Jagiellonią czy Lechem. Jednak ograli zespoły, które, poza zabrzanami, również walczą o utrzymanie. Dzięki temu zyskali nad nimi handicap, bo przy równej liczbie punktów Pogoń będzie wyżej. Z Arką dlatego, bo raczej będą mieć lepszy bilans bramek ogólnie, z Widzewem mają zaś lepszy wynik meczów bezpośrednich.

No i znowu wrócimy do tej różnicy w Pogoni: stara Pogoń takie mecze pewnie by zremisowała, a kto wie czy nawet i by nie przegrała. Natomiast Pogoń z ostatnich tygodni obudziła w sobie szalenie cenną umiejętność jaką jest przepychanie meczów na styk, takich właśnie jak z Górnikiem Zabrze.

Pogoń Szczecin może i gra nudno, ale ta nuda daje im punkty

Może i ich meczów nie ogląda się z zapartym tchem, ale w Grodzie Gryfa niewielu to pewnie interesuje. Po raz pierwszy od dłuższego czasu szczecińska ekipa złapała głębszy oddech, ponieważ strefa spadkowa uciekła im już na 6 punktów. Zniknął radosny chaos, pojawiła się żelazna dyscyplina taktyczna, która przyczyniła się do natychmiastowej poprawy rezultatów.

Przeczytaj również te artykuły o Ekstraklasie:

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze